RSS
wtorek, 28 sierpnia 2007
...

wielkich zmian nie odnotowałam.

może najważniejsze jest niewidoczne zawsze?

niby ustęp już gotowy:

ale łazienka wygląda tak:

pokoi aż się nie chce wstawiać - tyle, ze podłoga posmarowana czym trzeba.

bardzo bardzo jestem ciekawa, jaki to cud dopomoże panu Tomkowi i pozwoli mu spełnić obietnice...

czwartek, 23 sierpnia 2007
Nie zdążą.

pot, krew i łzy.

jestem bezdomna od zaraz, a mieszkania brak. 

wtorek, 21 sierpnia 2007
Wstęp wzbroniony

od wczoraj. zmartwieni? wcale.

oznacza to jedynie, że podłoga pięknieje - wycyklinowana, nasycona olejem schnie.

przyjechała wanna, wybraliśmy lampy, kontakty.

(wydaje się że to proste. mała rzecz, wybór ogromny. a wszystko brzydkie, oj brzydkie. my, oczywiście, znaleźliśmy i zamówiliśmy najpiękniejsze).

nawet udało nam się  kolory dobrać bez boleści.

a teraz rośnie poziom adrenaliny. czy zdążą do soboty?

nie, na całość nie liczę. ale chociaż warunki do podstaw: siusiu, kąpu, spatulu. 

 

czwartek, 16 sierpnia 2007
15 sierpnia - wizyta świąteczna

postęp wyraźny. jest po czym stąpać w :

salonie:

gabinecie:

i łazience:

pięknie, prawda?

ale spokojnie, nie obyło się bez niespodzianek i efektu artystycznego (?)

mozaika na ścianie salonu. piękny mizrach z panoramą Jerozolimy.

miasto stanęło na dachach... 

czwartek, 09 sierpnia 2007
Żeby nie było za miło

przeżylismy wczoraj chwile grozy - "Pralka się nie zmieści!!!"

pan Tomek narobił paniki. pralka za duża, rury przeszkadzają, wszystko źle, juz nigdy, nigdy nie podejmie się remontu TAKIEGO mieszkania.

na szczęście, bezpodstawnie. wszystko się zmieści. 

i nasz "ulubiony" sklep z gresem i glazurą. dekorów do wc nie ma nadal. a pan sprzedawca nakrzyczał na nas. bo kto to widział - tak chcieć, zeby były juz dwa tygodnie po obiecanym terminie.

sklep i tak jest bezkonkurencyjny, a niskie ceny pozwalają obsłudze na wysoki poziom chamstwa. i tak nie mamy dokąd pójść...

dziś ma zacząć prace parkieciarz.

 

Ścienne rozmaitości - danie fusion

WC:

łazienka (kawałek ściany). ach, jakie piękne są te kwiatki naprawdę!

i małe co-nieco. mizrach, przywieziony z Joradanii. bedzie w salonie, na ścianie wschodniej. oczywiście.

wtorek, 07 sierpnia 2007
Labirynt

całkiem nic nie wspomniałam, że ze ścian znikł prawie całkiem krążący po całym mieszkaniu w przeróżnych miejscach, kierunkach, kombinacjach kłąb rur.

to miłe

 

Kryzys

miałam chwilowy kryzys, spowodowany nagłym spowolnieniem, czy raczej zamarciem postępów.

pan Tomek pojechał na wakacje.

i niby zostawił ekipę i robotę...ale jakoś za każdą wizytą mina mi rzedła, bo nie widziałam różnicy w stanie lokalu.

i tak przez tydzień.

a, przepraszam - jeden postęp, za to wiekopomny - w końcu nastąpiło "jutro" (bo jutro to już na bank) i przyszli gazownicy. po trzech tygodniach. ale mamy miedziane rurki.

na szczęście nawet panu Tomkowi wakacje się kończą. i od wczoraj znów odbieram ciągłe telefony. jak dekorek, jak kwiatuszek, żeby było jak u pana Tomka w domu ładnie. tu wyrówna, tu podciągnie.

nie śmiem aż tak marzyć, ale wydaje mi się, że przy nastepnej wizycie nie poznam łazienki i WC :)

 

czwartek, 26 lipca 2007
Początek i Koniec

czyli podłoga.....

i sufit....

 i jeszcze rzut oka na łazienkę.

ciekawy efekt.

 

wtorek, 24 lipca 2007
Kuchenne czary-mary

gotowanie jest ważne.

ważne, zeby w kuchni było wygodnie, a sprzęty ładne:)

poniedziałek, 23 lipca 2007
Aktualizacja

mam problem z dostarczaniem nowych zdjęć - ostatnio wpadam do mieszkania nieplanowo i bez aparatu.

a dzieje się:)

w salonie prace zasadnicze zakończone. podłogi czekają na parkiet i terakotę (juz kupione, przywiezione), ściany na malowanie, lampy na montowanie. i wnęka czeka na kuchnię (która też już szczegółowo dogadana, w środę podpisujemy umowę z wykonawcą). na razie przeniósł się tu bałagan z przyszłej sypialni.

a tam - ku rozpaczy pana Tomka nie pozwoliłam całości zrobić "ładnie" i obłozyć płyta GK; za to kazałam zdrapać tynk z sufitu...i tak zostawić. cegła zachowała się mocna, zdrowa. aż żal kryć. zawsze marzyłam o wyeksponowanej ceglanej powierzchni

no i drobiazgi. ubikacja zamontowana, jakby nie surowośc wnętrza - mogłaby już działać.

piękne kafle przyjechały już z Hiszpanii i czekają na swój dzień.

ruszyły prace w łazience.

a my pół niedzieli spędziliśmy w sklepach z AGD, spisując modele naszych przyszłych pralko-suszarek,  okapów, lodówek....

 

poniedziałek, 16 lipca 2007
Schody

może nie jak w Casino de Paris...

ale do schronu zaprowadzą. jeszcze tylko zostaje maskowanie... 

piątek, 13 lipca 2007
Marzenie

podjęłam decyzją tyczącą mojego rozwoju zawodowego;

zostanę gazownikiem (gazowniczką?).

za przesunięcie licznika o 40 cm i poprowadzenie gazu do kuchni (5 metrów rur) - w sumie pół dnia roboty - 1200.

3 dni pracy w miesiącu i jestem urządzona:) 

 

 

WOW!!! 12 lipca 2007

jest pięknie;

w salonie wystają ze ścian rury, stoja działówki ograniczające "kuchnię"; całe pomieszczenie jest białe i równe

.

 

w przedpokoju wyrosła ubikacja.

 

piątek, 06 lipca 2007
Ja go zamorduję

z czymś takim się nie spotkałam - żeby to ekipę trzeba było sumitować, żeby ekipa chciała "lepiej" niż ja...

pan Tomek łkał w słuchawkę "ja tak bardzo proszę, niech mi pani pozwoli te sufity obłożyć płytą..no bo jak to bedzie wyglądało? wszystko śliczne, a sufity nierówne. niech mi pani pozwoli, ja to pani za prawie darmo zrobię..."

ja jestem twarda, a sufity nie są krzywe, tylko kolebkowe.

boję się powiedzieć panu Tomkowi, że nie będziemy obudowywać/ maskować liczników....

postępy? wygląda mieszkanie, jakby ekipa zajmowała się głównie przenoszeniem bałaganu z jednego pomieszczenia do drugiego i z powrotem. ale posadzka pod bałaganem jest coraz równiejsza, elektryka coraz nowsza, rur opatulających mieszkanie połowa znikła.

no, i zamówiliśmy płytki. juz jedzie po nie tir do Hiszpanii...

ubikacja:

i to też WC:

łazienka - między innymi...:

 

 

 

 
1 , 2